Piotr Waydel
Na co możemy liczyć jeżeli w samochodzie zepsuje się to, co z założenia producenta zepsuć się nie ma prawa?
Zwykle, gdy samochód niespodziewanie odmówi posłuszeństwa, jest
najbardziej potrzebny. Jeżeli wina jest po naszej stronie, można mieć
pretensję wyłącznie do siebie. Zdarza się, że mimo przestrzegania
wszelkich zaleceń producenta, psuje się to, co nigdy zepsuć się nie
powinno.
Czy w takiej sytuacji kierowca może liczyć na
daleko idącą pomoc producenta i serwisu, czy jest zdany tylko na siebie?
Jak to jest w przypadku różnych marek?
W zeszłym
miesiącu odwiedziłem dealera i serwis autoryzowany firmy Renault.
Uzyskałem popartą dokumentami informację o nawet 100% partycypacji w
kosztach remontu samochodów po gwarancji, w przypadku nietypowych
awarii. Dzięki tej informacji, właściciele samochodów Renault będą
wiedzieli, na co mogą liczyć i czego powinni się domagać.
A jak to wygląda w VW?
Rozmawiam z Tomaszem Tonderem, rzecznikiem prasowym firmy Kulczyk Tradex, która jest przedstawicielem VW na Polskę.
Co powinien zrobić właściciel samochodu VW w przypadku uszkodzenia podstawowego zespołu samochodu, po ustaniu gwarancji?
Tomasz
Tonder: Jeżeli samochód jest już po gwarancji, to na ewentualny zwrot
kosztów naprawy ma wpływ wiele czynników. Nie można jednoznacznie
odpowiedzieć, czy auto powinno być naprawione na koszt producenta, czy
może on partycypować w kosztach, czy za całość powinien zapłacić klient.
W
przypadku awarii, niezależnie od tego czy samochód jest objęty
gwarancją, czy też już nie, auto powinno trafić do Partnera Serwisowego.
W autoryzowanym warsztacie klient zawsze może liczyć na kompetentną
pomoc, odpowiednio wykwalifikowaną załogę oraz dostępność części do
naprawy i niezbędnych narzędzi do jej przeprowadzenia. Zdarza się, że
gdy skończy się gwarancja, klienci szukają pomocy w niezależnych
warsztatach, licząc na to, że naprawa będzie tańsza. W krótkim okresie
czasu naprawa rzeczywiście wydaje się tańsza, ale w ostatecznym
rozrachunku tak nie jest. Oryginalne części są trwalsze i oferują
klientom najlepszą jakość.
Poza tym jest jeszcze jedna ważna
sprawa. W przypadku wystąpienia awarii samochodu niezależnej od
użytkownika, a spowodowanej np. wadą materiałową, Partner Serwisowy
reprezentuje klienta przed producentem i stara się wynegocjować zwrot
kosztów za naprawę nawet po upływie gwarancji. Oczywiście na wydanie
takiej decyzji ma wpływ wiele czynników, takich jak: przebieg samochodu,
jego wiek, czy regularność serwowania.
Czy mógłby pan podać udokumentowane przykłady, w których VW partycypował w kosztach naprawy samochodów po gwarancji?
Oczywiście
zdarzają się takie przypadki. Całkiem niedawno do jednego z dealerów
zgłosił się klient z uszkodzoną skrzynią biegów w Passacie. Gwarancja
obejmująca samochód już wygasła. Auto przejechało niemal 200 000 km.
Niemniej taka usterka nie powinna nigdy mieć miejsca. W trosce o dobro
klienta producent postanowił w tym przypadku partycypować w kosztach
naprawy w wysokości 80%.
A jak jest w rzeczywistości?
Odwiedziłem
serwis autoryzowany VW Sobiesław Zasada Warszawa Sp. z o.o. Rozmawiam z
Krzysztofem Supłem, kierownikiem zmiany serwisu:
Czy
mógłby pan podać przypadki nietypowych awarii samochodów VW po
gwarancji, w których producent partycypował w całości lub części
kosztów?
Krzysztof Supeł: Mamy dużo przypadków, w
których producent, pomimo minięcia okresu gwarancji, partycypował w
kosztach naprawy. Został pokryty na przykład w 100% koszt wymiany
głowicy w samochodzie Golf 2,0 TDI, lecz pojazd ten był regularnie
serwisowany.
Następnym przypadkiem jest uszkodzenie
turbosprężarki samochodzie Touran, w którym producent partycypował w
kosztach, po upływie gwarancji, wymiany zarówno materiału jak i
robocizny w wysokości 70 %. Takie przykłady możemy mnożyć.
Co powinni zrobić właściciele samochodów marki VW w przypadku każdej, również nietypowej awarii?
W
przypadku każdej awarii klient powinien zgłosić się do ASO.
Wykwalifikowany personel oraz oprzyrządowanie jakie mają Autoryzowane
Stacje Obsługi zapewniają należyte jej usunięcie. Ponadto przedstawiają
problem producentowi, jako przedstawiciel klienta. Mając dostęp do
informacji o produkcie bezpośrednio od producenta, są w stanie jak
najszybciej usunąć usterkę.
Do waszego serwisu został
zaholowany VW Touareg V10 TDI wyprodukowany w 2003 roku, o przebiegu
niemal 250 000 km. W modelu tym rozrząd jest bezobsługowy. Mimo to pękło
koło rozrządu dewastując silnik. Na szczęście wypadek zdarzył się przy
wyjeździe z garażu, dzięki czemu nie było żadnego zagrożenia dla innych
użytkowników dróg. Jakie działania podjęliście w przypadku tego
samochodu?
Warunki gwarancji dla pojazdów
wyprodukowanych i sprzedawanych przez koncern VW są jasne i akceptowane
przez kupującego pojazd. W tym szczególnym przypadku zapytaliśmy
producenta o partycypowanie w kosztach naprawy. Producent nie wyraził
zgody na całkowite, lub częściowe pokrycie kosztów naprawy. Pragnę
zaznaczyć, iż każdy przypadek jest traktowany indywidualnie i
postanowienia otrzymane od producenta dla Partnera Serwisowego są
wiążące. W tej sprawie nasze możliwości jako partnera serwisowego
zostały wyczerpane.
Czy mieliście już kiedyś taki przypadek lub słyszeliście o pęknięciu koła rozrządu w tym modelu?
Nie. Jest to pierwszy taki przypadek.
Zwróciłem
się ponownie do Tomasza Tondera, rzecznika prasowego firmy Kulczyk
Tradex i zapytałem co należy zrobić w takim przypadku?
Tomasz
Tonder: Proszę zgłosić problem z samochodem do naszego Biura Obsługi
Klienta (bokvw@kulczyktradex.com.pl). W zgłoszeniu proszę podać datę
zakupu pojazdu, aktualny przebieg oraz numer nadwozia. Dopiero po
analizie wszystkich przedstawionych danych będziemy mogli zająć
oficjalne stanowisko.
Problem został zgłoszony. Minęło 3-4
tygodnie, aż tu nagle niespodziewany telefon. Pan Krzysztof Supeł
zadzwonił poinformować, że producent zdecydował się na wymianę silnika
na jego koszt.
Zaufanie odzyskane
Rozmawiam z właścicielem VW Touareg, Andrzejem Ciechulskim, prezesem spółki developerskiej.
Co pan myślał, gdy dowiedział się co się stało z silnikiem?
Andrzej
Ciechulski: Byłem bardzo zawiedziony, że w samochodzie tej klasy mogło
zdarzyć się coś podobnego. Straciłem całkowicie zaufanie do Volkswagena.
Czy spodziewał się pan, że producent uwzględni w stu procentach reklamację?
Nie
wierzyłem w to. Dałem w związku z tym ogłoszenie o jego sprzedaży auta w
takim stanie. Teraz jestem mile zaskoczony wysokim poziomem
odpowiedzialności koncernu Volkswagen i jego dbałością o klienta. Wierzę
teraz w to, że ta awaria była absolutnym wyjątkiem i firma w trosce o
swoje dobre imię postąpiła jak Rolls Royce z przytoczonej przez pana w
poprzednim artykule anegdoty.
Nic dziwnego. Przecież
Rolls Royce należał do VW w latach 1998-2003. Teraz należy do BMW. Czy
Touareg jest jedynym Volkswagenem w pana firmie?
Nie.
Mamy jeszcze cztery roczne Passaty 2.0 TDI i dwa półtoraroczne Golfy 1.9
TDI. Zanim dowiedziałem się o wymianie silnika przez producenta,
zamierzałem przestawić się na inną markę. Teraz nie pozostaje mi nic
innego jak pozostać wiernym Volkswagenowi. Zwłaszcza, że pozostałe są
jak do tej pory bezawaryjne.
***
Mam nadzieję, że teraz
każdy właściciel samochodów marki VW czy Renault, będzie wiedział, jak
ma postępować w przypadku awarii, nawet po okresie gwarancji. W
kolejnych artykułach zamierzam przedstawiać standardy obowiązujące u
innych producentów.
Artykuł został opublikowany w miesięczniku "Super Warsztat" i na portalu motofakty.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz